Remigiusz Włast-Matuszak | „Vaterland” („Ojczyzna”) Pawła Pawlikowskiego to historyczne, pseudodokumentalne nudziarstwo. Z miałkiego, kiepskiego scenariusza nie nakręci się interesującego filmu.
W 2026 r. polska kinematografia otrzyma 300 mln zł. Za czasów „kaczyzmu” PISF otrzymywał rocznie ok. 460 mln zł. Za chwilę filmowcy będą płakać i walczyć między sobą o kasę.
Jedyne, co pozytywnego mogę powiedzieć o filmie, to fakt, że pierwszy raz w publicznym przekazie pokazano koszmarną, zbrodniczą rolę francuskiej ochotniczej organizacji rządu Vichy – Milice Française.
Czy film Jerzego Skolimowskiego „Anioł Śmierci” zostanie zrealizowany? Czy Polacy zostaną w nim pokazani najwyżej jako kapo czy też będą całkowicie pominięci, jak np. bł. Stanisława Leszczyńska z bloku porodowego u dr. Mengele?
Remigiusz Włast-Matuszak || Po stylu działań i zarządzania MKiDN w ciągu kilku tygodni dowiemy się, jaka będzie w praktyce polityka nowej minister kultury. Wyzwań nie brakuje.
Przez całe lata polski widz kinowy będzie oglądał (z małymi wyjątkami) „smętne gnioty” – produkt finalny „Europejskiego modelu wspierania kultury filmowej”.
W Polskim Instytucie Sztuki Filmowej doszło do zwolnienia jego szefowej, która wygrała konkurs na to stanowisko. Duet: p.o. dyrektor PISF – kierowniczka działu produkcji PISF fatalnie wróży rozwojowi polskiej kinematografii.
Można było to przewidzieć – 49. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych był pełen politycznych wrzutek. Czy coś się zmieni przed zbliżającą się jubileuszową edycją?
Szumowska przetarła szlak dla filmów, dzięki którym prawica traciła głosy w kolejnych wyborach. Jej najnowsze dzieło to monotonna medyczna instrukcja dotycząca tego, jak w Polsce zmienić płeć
Zarówno formuła Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, jak i Ustawa o kinematografii mająca 20 lat wymagają nowelizacji i zreformowania. System corocznego rozdziału 400 mln zł środowisku filmowców „z tego kraju” się nie...
No i wykrakałem. Złote Lwy zdobył anglojęzyczny, brytyjski film Agnieszki Smoczyńskiej pt. „The Silent Twins”. Nie na darmo w jury „totalna opozycja” miała 80 proc. miejsc